Wszystkim miłośnikom polskiego sportu polecam obejrzenie w Internecie krótkiego filmu „12-letni Kamil Stoch o… medalu olimpijskim”. Kamil, jeszcze dziecko, opowiada o swoim treningu („Namówiła mnie pani Jadzia”), pierwszych skokach na Krokwi („Całą noc nie spałem”), ale nade wszystko o tym, że chce zdobyć złoty medal na olimpiadzie.

Od powstania tego filmu minęło piętnaście lat. Kamil ma dwa olimpijskie złota. A nagranie, do którego nawiązuję, jest nie tylko rozczulającym świadectwem determinacji młodego chłopca; jest świadectwem czegoś, co na własny użytek nazywam „pozytywizmem” w sporcie.

Polscy zawodnicy zdobywają medale nie DZIĘKI systemowi sportu, ale POMIMO funkcjonowania tego systemu. Innymi słowy system nie pomaga, zdarza się wręcz, że rzuca zawodnikowi kłody pod nogi. Szkolenie w skokach narciarskich jest tu chlubnym wyjątkiem od zasady. Kilka lat temu opracowano program dla tej dyscypliny. Przyjęto sporą grupę zdolnych, wyselekcjonowanych dzieci. Przez kolejne lata dzieci miały odpowiedni trening i opiekę. I coś jeszcze, coś niezwykle ważnego: sponsora – Grupę Lotos – który rzetelnie pomagał w realizacji programu.

Cały tekst: www.joannamucha.redblog.dziennikwschodni.pl