Podczas ostatniego posiedzenia głosowałam za wyrażeniem zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Ryszarda Zbrzyznego. Byłam w mniejszości, za wnioskiem głosowało trzydziestu posłów. Zdecydowana większość wstrzymała się od głosu. Wniosek przepadł.

Sprawa pana posła nie dotyczyła jego działalności poselskiej i w moim przekonaniu immunitet w tej konkretnej sprawie powinien był zostać uchylony. W przeciwnym przypadku my, posłowie, stawiamy samych siebie ponad prawem obowiązującym wszystkich innych obywateli.

Jestem przekonana, że cierpimy w Polsce na chorobę fałszywie postrzeganej solidarności zawodowej. Kiedy w średniowieczu powstawały pierwsze cechy rzemieślnicze, ich głównym celem było utrzymywanie wysokiej jakości produktów. Uczeń promowany był na czeladnika przed starszyzną cechową, a jego nauczyciel – czyli mistrz – swoim słowem świadczył o jego umiejętnościach. Czeladnik musiał potem „przez rok i sześć niedziel” odbyć wędrówkę po warsztatach w kraju i za granicą, zanim mógł przystąpić do swojej „pracy dyplomowej”, czyli majstersztyku. Dopiero po jego przedstawieniu mógł otrzymać dyplom mistrzowski. I jeszcze ciekawostka: pracownik spoza cechu nazywany był partaczem.

Cały tekst: joannamucha.redblog.dziennikwschodni.pl