W przeddzień Dnia Kobiet z radością przypominam hasło wyborcze Baracka Obamy “Yes, we can!”. Można je przetłumaczyć na polski dosłownie “Tak, możemy!” lub mniej dosłownie” “Damy radę!”.

W Polsce szacunek dla kobiet wyrażany jest na wiele sposobów: całowanie w rękę, przepuszczanie w drzwiach, płacenie rachunku w restauracji. Tak się przyjęło, tak wypada. Feministki zaś to – w ogólnym rozumieniu – te panie, które chcą utrzymania tych “przywilejów” i uzyskania kolejnych.

Jako osoba, która walczy o równe prawa dla kobiet (Jesteśmy różni, ale równi!) deklaruję, że chętnie odstąpię od tradycyjnego wyrażania “szacunku” na rzecz prawdziwej równości. Nie będę odnosiła się do spraw najtrudniejszych: przemocy wobec kobiet, traktowania zgwałconych, czy dostępności środków antykoncepcyjnych. Chciałabym w tym krótkim tekście zająć się tym, co najbardziej przyziemne.

Więcej: joannamucha.redblog.dziennikwschodni.pl