Nie jestem specjalistką od spraw międzynarodowych, ale przyglądam się rozwojowi sytuacji na Ukrainie i konfliktowi z Rosją z zainteresowaniem i niepokojem. I wciąż zadaję sobie nowe pytania, na które nikt dzisiaj nie zna odpowiedzi.

Według szacunków, tegoroczna recesja na Ukrainie może sięgnąć nawet 20 proc. PKB, dług publiczny pod koniec roku osiągnie 70 proc. PKB, a potrzeby pożyczkowe do końca 2015 roku ocenia się na 60 mld dolarów. Hrywna tylko w tym roku straciła 22 proc. swojej wartości. Przy 1/3 kredytów denominowanych w walutach obcych oznacza to między innymi ogromne problemy z ich obsługą. Deficyt budżetu państwa to 10 proc. PKB.

Czy Ukraińcy zdają sobie sprawę z zapaści gospodarczej, w jakiej znajduje się ich kraj? Międzynarodowe instytucje finansowe uzależniają możliwość uzyskania pomocy finansowej od wprowadzania bolesnych reform. Załóżmy, że 25 maja Ukraina wybierze w swoim kraju rząd proreformatorski. Przy tej skali niezbędnych zmian: jak długo ten rząd się utrzyma? Czy na kolejną kadencję Ukraińcy ponownie wybiorą reformatorów czy populistów? Jak długo uda się utrzymanie spokoju w kraju, którego mieszkańcy oczekują cudu gospodarczego?

Cały tekst: www.joannamucha.redblog.dziennikwschodni.pl