Mama Maćka* przez 22 lata jego życia myślała, że tylko ona potrafi go nakarmić. W związku z tym nigdy nie rozstała się z synem na dłużej, niż czas miedzy posiłkami.

Bartuś kilkanaście lat swojego życia spędził w łóżku w jednym miejscu, nigdy nie wychodził. Karmiła i przewijała go mama, nikt inny do niego nie przychodził. Nikt we wsi nie wiedział o tym, że Bartuś istnieje.

Darek nie pozwalał się dotknąć. Jest dzieckiem z głębokim autyzmem. Nie chodzi. Rodzice niewiele mogli mu pomoc…

Życie dzieci ze sprzężonymi niepełnosprawnościami jest bardzo smutne. Życie rodzica, który się takim dzieckiem zajmuje, jest smutne nie do opisania. Walka o dziecko, o jego zdrowie, obciążenie opieką ponad siły, zamknięcie w domu, niekończące się problemy finansowe, kolejki do lekarzy, na rehabilitację, samotność…

Trójka dzieci, które opisałam, trafiła do ośrodków rewalidacyjnych. Przyjeżdżają rano, wyjeżdżają popołudniu, jak w szkole. Jeśli trzeba, dzieci do ośrodka przywozi dostosowany samochód. Mają zajęcia z oligofrenopedagogami, logopedami, rehabilitantami i innymi specjalistami. Niektóre dzieci mają specjalne komunikatory, dzięki którym otoczenie je rozumie. Mają zabawki, meble, wyposażenie dostosowane do swoich potrzeb. Mają pokój poznawania świata.

Cały tekst: www.joannamucha.redblog.dziennikwschodni.pl