Nie pamiętam 4 czerwca 1989 roku. Miałam 13 lat i zajmowałam się kopaniem piłki na podwórku. Obok mnie działa się Wielka Historia, tysiące ludzi dla mnie, dla moich dzieci i wnuków ryzykowało życie, bezpieczeństwo, rodziny.

Zaczęło się w Polsce. Pierwsze częściowo wolne wybory, Joanna Szczepkowska, która ogłasza w reżimowej telewizji, że 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm, sejm kontraktowy, rząd Tadeusza Mazowieckiego. Transformacja ustrojowa. Wielkie domino historii, które doprowadziło do zjednoczenia Niemiec, rozpadu Związku Radzieckiego, procesów demokratycznych w naszej części Europy.

Z dzisiejszej perspektywy może się wydawać, że wszystko było jasne i oczywiste. Że zmiany musiały potoczyć się właśnie w tym kierunku. Że demokratyzacja i zmiana ustroju była jedyną możliwą opcją. Ale kiedy rozmawia się z ludźmi, którzy tworzyli te zmiany, okazuje się, że nic nie było oczywiste. Wieczorem 4 czerwca 1989 roku wśród ludzi Solidarności panowała euforia, ale i strach. Nikt nie wiedział, jak zachowa się kierownictwo jedynie słusznej partii. Czy nie unieważni wyborów i nie internuje opozycji. Czy po raz kolejny po kilku krokach naprzód nie cofniemy się w stan wojenny, strajki i niepokoje.

W czasie, kiedy my przygotowywaliśmy wybory, przywódca Chin Deng Xiaoping powołując się na przykład Polski mówił, że ustępstwa prowadzą do dalszych ustępstw. W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku żołnierze otworzyli ogień do demonstrujących na placu Tien’anmen studentów. Zginęło tysiące spośród nich. Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj kilkudziesięciu protestujących siedzi w chińskich więzieniach…

Czy Historia mogła potoczyć się inaczej? Zapewne mogła. Nigdy nie dowiemy się, jakie były dla nas alternatywy. Może były lepsze. Na pewno były gorsze. Ale po 25 latach mamy prawo do dumy z tego, co osiągnęliśmy! Szanujmy to!

Źródło: www.joannamucha.redblog.dziennikwschodni.pl