To mogło wyglądać tak: Andrzej Duda spotyka się z Jackiem Kurskim na początku swojej kampanii prezydenckiej. Jacek Kurski mówi: Obiecuj wszystko wszystkim. Obiecaj ludziom pieniądze do ręki na każde dziecko. Teraz jest kampania, potem się będziesz przejmował.
Obiecał Andrzej Duda, obiecała Beata Szydło. Przejmować powinny się przede wszystkim dzieci, które te pieniądze dostaną. Ale one jeszcze o tym nie wiedzą.
Nie zagłosuję za projektem 500 plus z wielu różnych powodów, poniżej przedstawiam najważniejsze.

1. Projekt 500 plus w tym roku ma kosztować 17 mld zł, w 2017 i kolejnych latach będzie to już ponad 23 mld. PiS deklaruje, że sfinansuje projekt ze środków pochodzących z podatku bankowego i od sklepów wielkopowierzchniowych (pomijam problemy rządu z tym ostatnim). Część środków na program zostanie zatem zabrana bezpośrednio z kieszeni Polaków, którzy zapłacą wyższe raty kredytów mieszkaniowych i prowizje bankowe oraz wyższe rachunki za codzienne zakupy w sklepach, aptekach i stacjach benzynowych. W tym roku w sfinansowaniu projektu pomoże 9 mld zł z aukcji LTE, ale to przychód jednorazowy. Finansowaniu programu mają też służyć palcem na wodzie pisane pieniądze z uszczelnienia systemu podatkowego (trzymam kciuki za uszczelnienie, ale proponuję wydawać pieniądze dopiero wtedy, kiedy się powiedzie).
Wskazane źródła ani w obecnym, ani tym bardziej w przyszłych latach nie pozwolą na pokrycie wydatków związanych z programem.
Największa część dofinansowania w kolejnych latach będzie pochodziła z powiększania deficytu budżetowego, czyli z długu państwa, który jego obywatele będą musieli wcześniej czy później spłacić. Pieniądze, które dzisiaj otrzymają rodzice dzieci objętych programem – te same dzieci będą musiały oddać z odsetkami.
Przyszłość dla pokolenia dzisiejszych polskich dzieci nie maluje się w jasnych barwach. Za jedną, dwie, trzy dekady zderzą się one z koniecznością sfinansowania świadczeń emerytalnych z tym, że proporcje między liczbą pracujących i liczbą emerytów zmienią się drastycznie na niekorzyść pracujących (nota bene, tę trudną sytuację pogorszy jeszcze ewentualne spełnienie kolejnej obietnicy wyborczej PiSu, czyli obniżenie wieku emerytalnego). Co więcej, wysokość emerytury wielu spośród przyszłych emerytów będzie dramatycznie niska i budżet (konstruowany z podatków płaconych przez dzisiejsze dzieci) będzie musiał dopłacić do emerytury minimalnej. Nie koniec na tym, wielu bowiem seniorów nie będzie w stanie utrzymać się za emeryturę minimalną, na pokoleniu dzisiejszych dzieci będzie zatem spoczywało dodatkowe obciążenie: obowiązek alimentacyjny w stosunku do własnych rodziców.
PiS tak bardzo kocha polskie dzieci, że lekką ręką dorzuca im kolejny ciężar – spłatę zadłużenia powstałego przez dzisiejszy program 500 plus.
Wciąż powtarzam, że nad wizję Polski naszych pradziadów, dziadów i ojców przedkładam wizję Polski naszych dzieci, wnuków i prawnuków. Nie przyłożę ręki do dodatkowego obciążenia ich kosztami życia naszego pokolenia.

2. Projekt 500 plus nijak ma się do rzeczywistych potrzeb polskich rodzin. Zakłada przekazywanie pieniędzy i tam, gdzie są bardzo potrzebne i rozrzucanie ich tam, gdzie w żaden sposób nie zmienią sytuacji rodziny. Konstrukcja programu sprawia, że niejednokrotnie bardziej potrzebujący otrzymają mniejsze wsparcie lub nie otrzymają go w ogóle! Dokładna analiza GUSowskiego opracowania Warunki życia rodzin w Polsce (2014) wskazuje na to, że najtrudniej żyje się rodzinom wielodzietnym (troje i więcej dzieci) i rodzicom samotnie wychowującym dzieci. Według GUSu, 21% dzieci w Polsce wychowuje się w rodzinach wielodzietnych, a prawie 9% dzieci jest wychowywanych przez jednego rodzica lub opiekuna. O ile projekt rzeczywiście będzie stanowił wyraźną pomoc dla rodzin wielodzietnych, o tyle większość rodzin niepełnych w ogóle z niego nie skorzysta! Dotarcie z pomocą do tej części rodzin wielodzietnych, które tej pomocy potrzebują (a deklaruje to 47,5% tych rodzin), można zaprojektować znacznie bardziej efektywnie. Dodam, że aż 53,6% rodziców samotnie wychowujących dzieci deklaruje, że potrzebuje pomocy. Wielu z nich pomocy nie otrzyma.

3. To, co jest jednak dla mnie najtrudniejsze do zrozumienia to fakt, że dla rodzica samotnie wychowującego dziecko proponuje się obowiązywanie tych samych zasad i tych samych progów dochodowych, co dla innych rodzin. Matka (ojciec) samotnie wychowujący dziecko w naszym kraju najczęściej nie otrzymuje wcale lub otrzymuje jedynie część przysługujących mu alimentów. Jeśli pracuje nawet za minimalne wynagrodzenie, nie otrzyma żadnego wsparcia z programu 500 plus! Warto przy tym zauważyć, że rodzic samotnie wychowujący dziecko procentowo więcej swoich dochodów przeznacza na koszt mieszkania i regularnie płaconych rachunków (przy dwóch osobach pracujących te koszty rozkładają się na dwie pensje). To w tych właśnie tzw. niepełnych rodzinach najtrudniej jest związać koniec z końcem. Potwierdzają to dane GUSu z przywoływanego przeze mnie opracowania.
Po wypowiedzi posłanki Beaty Mazurek trudno jest oprzeć się wrażeniu, że projekt 500 plus intencjonalnie zawiera w sobie element wychowawczy dla tych rodzin tak, jakby projektujący program chcieli skłonić samotnych rodziców do ustatkowania się, i stworzenia prawdziwej, pełnej rodziny. W moim przekonaniu państwo nie ma prawa dyskryminować swoich obywateli za to, jaki model życia dla siebie wybrali.

4. Najbardziej niepokojący jest dla mnie jednak fakt głęboko niezrozumiałej i demoralizującej redystrybucji. Otoż rodzic samotnie wychowujący dziecko nie otrzyma 500 zł na swoje dziecko, ale z płaconych przez niego podatków sfinansowane zostanie 500 zł na drugie, trzecie i kolejne dzieci zamożnych rodziców! W moim przekonaniu program w takim kształcie nie ma prawa wejść w życie.

5. Spójrzmy na polską rodzinę z innej jeszcze perspektywy. W stosunkowo trudnej sytuacji bytowej znajdują się rodziny na starcie. Małżonkowie (partnerzy) odkładają wtedy pieniądze na wkład własny do kredytu mieszkaniowego, podejmują pierwsze, najniżej płatne zatrudnienie. Często wtedy rodzi im się pierwsze dziecko i jedno z nich musi zrezygnować z pracy. Do czasu podjęcia decyzji o urodzeniu drugiego dziecka upłynie dwa, trzy, cztery lata. W czasie tych naprawdę wymagających kilku lat młoda rodzina nie otrzyma żadnego wsparcia z programu 500 plus (chyba, że pracujący rodzic będzie zarabiał naprawdę bardzo mało).

6. Drugim momentem „zapaści finansowej” jest dla wielu rodzin moment rozpoczęcia studiów przez pierwsze a potem kolejne dzieci. Można byłoby oczekiwać, że w tym trudnym momencie rodzina będzie wspierana przez państwo. Ale jest dokładnie odwrotnie, bo po przekroczeniu 18 roku życia młody człowiek wypada z programu, a z kieszeni jego rodziców wypada 500 złotych!

7. Program jest również niedostosowany do potrzeb polskich kobiet. Ponad 50% młodych Polek kończy studia i duża część spośród nich chce realizować się w pracy zawodowej. Wiele z nich ma dzieci i aż 80% sposóród wychowujących dzieci – pracuje (dla porównania pracuje zaledwie 30% mam z wykształceniem co najwyżej zawodowym). Z badań wynika, że to właśnie te kobiety, wykształcone, pracujące mamy, chcą mieć więcej dzieci niż faktycznie mają. Barierą jest jednak brak pewności powrotu do pracy, który z kolei w dużym stopniu wiąże się z wciąż istotnymi brakami w opiece instytucjonalnej nad małymi dziećmi. Ewentualne otrzymanie 500 złotych na drugie dziecko nie skłoni tych kobiet do urodzenia go, bo za środki w tej wysokości nie będą one w stanie zapewnić dziecku niani czy prywatnego żłobka. Zwiększenie dzietności w tej grupie wymaga zastosowania innych instrumentów, 500 złotych nie wystarczy.

8. Istnieje w Polsce również inna grupa rodziców, dla której otrzymanie 500 – 1000 – 1500zł (plus ewentualne zasiłki) spowoduje podjęcie decyzji o wyjściu z rynku pracy (lub o zaprzestaniu poszukiwania pracy). Przeanalizujmy prosty przykład: w rodzinie pracuje tylko jeden rodzic, wysokość dochodów uprawnia tę rodzinę również do otrzymania 500 złotych na pierwsze dziecko. Ewentualne podjęcie pracy przez drugiego rodzica wiązać się będzie z utratą dodatku na pierwsze dziecko. Oznacza to, że wysokość oczekiwanego przez tego rodzica wynagrodzenia, za które będzie on skłonny podjąć pracę, rośnie o 500 złotych! W większości rodzin osiągnięcie takiego poziomu będzie w praktyce niemożliwe. Drugi rodzic pozostanie więc nieaktywny zawodowo lub będzie pracował na czarno. Rozwiązaniem dla tej sytuacji byłoby szerokie wprowadzenie do programu mechanizmu złotówka za złotówkę. To jednak musiałoby się wiązać ze zmianą parametrów całego programu.

9. Warto jest również wspomnieć o tym, że wprowadzenie programu spowoduje istotny impuls dezaktywizacji zawodowej, ten z kolei wywoła wzrost bezrobocia i wydatków na zasiłki dla bezrobotnych. W żadnych analizach rządowych efekt ten nie jest ani zauważony (lub przynajmniej rozważany) ani tym bardziej szacowany.

10. Wspomnijmy też o jeszcze jednym istotnym problemie. Kobieta (najczęściej będzie to mama, ale problem dotyczy oczywiście obu płci), która zrezygnuje z pracy w związku z programem 500 plus, przez wiele lat nie będzie odprowadzała składek emerytalnych. Czy zdają one sobie sprawę, jaki los sobie gotują na starość? Czy wiedzą o tym, że emerytura, którą w przyszłości otrzymają, nie da im szansy na godne życie? Kiedy dzieci podrosną część z tych kobiet będzie chciała wrócić na rynek pracy. Jednak znalezienie zatrudnienia po długim okresie pozostawania poza rynkiem pracy jest niezwykle trudne. Czy kobiety, które dzisiaj skorzystają z „dobrodziejstw” programu zdają sobie z tego sprawę?

11. Poseł Pięta powiedział, że byłby za tym, żeby płacić kobietom (nie: jednemu z rodziców) nawet 600 złotych na dziecko, pod warunkiem, że zostanie ona w domu z dziećmi. (Nota bene, składam publiczną deklarację, że zapłacę panu posłowi Pięcie nawet 1000 zł, pod tym samym jednak warunkiem!) Powiedzmy wprost:  program 500 plus służyć ma również przywracaniu patriarchalnego modelu rodziny. W modelu stworzonym przez ten program kobieta dysponuje tym większymi środkami finansowymi, im więcej dzieci urodzi. Kobieta ta jest też w pełni zależna od męża (partnera) na starość, gdyż nie zdoła wypracować sobie emerytury. W skrócie, wracamy do starej niemieckiej formuły, według której kobieta może realizować się na trzech polach: przy dzieciach, w kuchni i w kościele. I to wszystko dzieje się w XXI wieku, kiedy 73% Niemek pracuje! (daleko nam do osiągnięcia tego wskaźnika.) Warto też wspomnieć o tym, że doświadczenia międzynarodowe wskazują na to, iż zwiększanie dzietności idzie w parze z wprowadzaniem partnerskiego modelu rodziny. My natomiast deklarując dbałość o dzietność – chcemy pójść w przeciwnym kierunku.

12. Polityka prorodzinna powinna być kompleksowa, a to oznacza użycie różnych narzędzi skierowanych do różnych grup społecznych. Tymczasem wprowadzenie programu 500 plus – najdroższej i najmniej efektywnej formy wspierania rodzin – spowoduje zablokowanie na długie lata możliwości rozwijania innych programów dla rodzin i dzieci. Mam przy tym pełną świadomość tego, że raz wprowadzony program 500 plus jest nie możliwy do wycofania, co dramatycznie obniży elastyczność prowadzonej polityki prorodzinnej.

Program 500 plus można podsumować powiedzeniem miłe złego początki… Program, którego rzeczywistym celem miałoby być zwiększenie dzietności, zostałby zaprojektowany inaczej. Byłby kompleksowy, poza celowanymi transferami gotówki zawierałby również inne instrumenty wspierające dzietność i rodziny. Co więcej, można byłoby zaprojektować znacznie bardziej efektywny program za wyraźnie niższe środki finansowe. Tyle, że prawdziwym celem tego programu jest przekupienie Polaków. Nie przyłożę ręki do największej w Polsce korupcji politycznej, za którą rachunki płacić będą kolejne pokolenia. PiS mówi nam tym programem: Po nas, choćby i potop. Jako politycy mamy obowiązek przeciwstawienia się niszczeniu państwa w imię doraźnych interesów politycznych partii rządzącej.