Zapraszam Was do przeczytania założeń do programu, który będę przedstawiała w kolejnych tygodniach, miesiącach. Tekst jest długi, ale ważny. Czekam na Wasze komentarze!
Przez ostatnie trzy dekady zmianę w Polsce definiowała logika transformacji ustrojowej, określonej trzema wektorami: demokracja, rynek, Europa. Zbudowaliśmy solidne fundamenty pod gmachem nowoczesnego państwa o demokratycznym ustroju, z wolnorynkową gospodarką, wstąpiliśmy do struktur Unii Europejskiej i NATO. Nie uniknęliśmy błędów, więc okres ten przez wielu naszych współobywateli zostanie zapamiętany jako czas wyrzeczeń, drapieżności i niesprawiedliwości. Mimo to można powiedzieć, że Polska przeniosła się w tym czasie do innego kręgu cywilizacyjnego.
Dziś jest czas, by powiedzieć wyraźnie: etap transformacji ustrojowej zakończył się. Nie ma do niego powrotu.
Istniejącą i realnie odczuwaną potrzebę dużej zmiany odczytali politycy partii rządzącej. Niestety, odczytali opacznie. Zaproponowali, co prawda, rozwiązania, które zasługują na poparcie, takie jak program 500plus. Zrealizowali zamierzenia poprzedników – takie jak uszczelnienie systemu podatkowego. Ale jednocześnie od dwóch lat próbują zawrócić nas z drogi transformacji. Demontują ustrój demokratyczny, wprowadzają elementy gospodarki planowanej i oligarchicznej, wyprowadzają nas ze struktur europejskich. W moim przekonaniu, zawracanie z drogi transformacji to dramatyczny błąd, który przyniesie ogromną szkodę naszemu państwu i jego obywatelom. Ale tkwienie w paradygmacie transformacji też byłoby błędem.
Dzisiaj konieczne jest zdefiniowanie nowych kierunków rozwoju dla Polski na kolejne trzy dekady.
Zróbmy eksperyment myślowy. Przypomnijmy sobie Polskę w 1989 roku. Teraz pomyślmy o Polsce dzisiejszej. Zmiana, jaka dokonała się przez te lata, jest niezwykła! Pomyślmy teraz, gdzie może znaleźć się nasz kraj, jeśli przez kolejne trzy dekady dokonamy równie głębokiej zmiany! Jesteśmy w stanie to zrobić, trzeba tylko określić, w jakim kierunku mamy iść!
Chcę, by za trzy dekady Polska była mistrzem w kategorii dobre, satysfakcjonujące życie każdego obywatela w najlepiej zorganizowanym społeczeństwie. Choć cel wydaje się dość oczywisty, oznacza wprowadzenie daleko idących zmian do polityki realizowanej zarówno obecnie, jak i przed jesienią 2015 roku. Postaram się przedstawić zarys programu w największym skrócie, zaledwie w pięciu punktach.
Po pierwsze: człowiek.
Hasło formułowane w ten sposób nabiera sensu dopiero, gdy potraktujemy je poważnie. Konsekwencje przyjęcia tego założenia są następujące:
– Każdy człowiek ma prawo do wyboru własnego modelu życia, roli społecznej i sposobu jej realizowania, własnych preferencji, każdy ma prawo realizować własne pasje, rozwijać talenty. Rolą państwa jest stworzenie warunków dla realizacji tych zamierzeń, jest pomoc i wsparcie, nawet umiejętne motywowanie do rozwoju. Rolą państwa jest stworzenie wachlarza rozwiązań problemów, a nie jednego narzuconego odgórnie rozwiązania. Państwo powinno elastycznie dopasowywać się do potrzeb obywatela, a nie zmuszać go, żeby dostosował się do państwa;
– Każdy z nas jest równy. Państwo jest odpowiedzialne za stworzenie nam równych szans, niezależnie od miejsca naszego urodzenia. Ten postulat musi być potraktowany dramatycznie poważnie, bez niego tworzenie dobrze funkcjonującego społeczeństwa nie uda się;
– Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny i właśnie dzięki temu możemy zbudować społeczeństwo bogate w naszą wiedzę, talenty, doświadczenie. Różnorodność jest wartością, państwo powinno ją pielęgnować a nie podejmować próby ujednolicania obywateli według odgórnie przyjętego modelu;
– Życie każdego człowieka jest jedno i niepowtarzalne, dlatego nie można go poświęcać dla ideologii, rewolucji moralnej, nie można pozwalać na stosowanie wobec niego odpowiedzialności zbiorowej;
– Nikogo nie można zostawiać z tyłu. Przez lata transformacji jej koszt ponosili nie tylko pojedynczy ludzie, ale całe grupy. Budowa społeczeństwa na nowych zasadach musi zakładać, że nie mamy prawa do nakładania kosztów zmiany na kogokolwiek. Państwo musi zaoferować pomoc tym, którzy jej będą potrzebowali. Państwo powinno zrobić wszystko, by szybko i pewnie wrócili do pełni sił.
Po drugie: wspólnota.
O wspólnocie mówi się dużo, niestety bez prawdziwego rozumienia tego pojęcia. Wspólnota to branie odpowiedzialności za siebie wzajemnie i za dobro wspólne. Konsekwencje przyjęcia tego założenia są następujące:
– Przyznanie priorytetu dla dobra wspólnego nad korzyściami grup. To założenie staje się niezwykle aktualne w sytuacji, gdy koszt danego działania rozłożony jest na bardzo wiele ludzi (np. niepotrzebne wydatki publiczne lub zatruwanie nas przez smog), korzyści natomiast skumulowane są w wąskiej – i często głośnej – grupie (analogicznie: beneficjenci nietrafionych wydatków czy pracownicy branży energetycznej). W takich sytuacjach odpowiedzialność za dobro wspólne wymaga polityki odważnej i niestandardowej.
– Życie we wspólnocie oznacza, że zależy nam na sobie wzajemnie, a to oznacza wzajemny szacunek, tolerancję, partycypację i zaangażowanie, partnerstwo, rozwiązywanie konfliktów przez dialog i kompromis. Wspólnotowość to również umiar i samoograniczenie, walka z egoizmem.
– Idea wspólnotowości powinna być realizowana na każdym poziomie, od wspólnoty obywateli, przez wspólnoty samorządowe, lokalne, szkolne, zawodowe, organizacje pozarządowe, aż po związki hobbystyczne. Państwo składające się ze wspólnot to państwo, w którym ludzie chcą być z sobą i dobrze się z sobą czują.
– Idea wspólnotowości oznacza też realizację zasady pomocniczości w samorządzie, społeczeństwie obywatelskim, inicjatywach oddolnych. To natomiast oznacza decentralizację struktur państwa.
– Wspólnotowość oznacza wreszcie wymaganie od siebie wzajemnie sprostania wymaganiom etycznym. Najlepszym przykładem są tu relacje wśród przedstawicieli danego zawodu. Organizacja zawodowa – jak średniowieczny cech – powoływana jest po to, żeby chronić swoich członków, ale przede wszystkim po to, by stać na straży jakości wykonywanej przez nich pracy. W tym obszarze jest w Polsce bardzo wiele do zrobienia.
Po trzecie: dobre państwo.
Państwo powinno być sprawne, to obywatel ma być w nim silny.
– Konieczne jest odnowienie umowy społecznej między obywatelami a państwem. Musi być ona oparta na zaufaniu i wzajemnej uczciwości. Jeśli obywatel na każdym kroku próbuje przechytrzyć urzędnika, a państwo nie dotrzymuje złożonych mu obietnic, to jest to przepis na życie pełne niepewności i niesprawiedliwości. Budowa zaufania, odpowiedzialności i uczciwości we wzajemnych stosunkach jest najważniejszym wyzwaniem dla naszego kraju.
– Państwo musi stawać w obronie swojego obywatela! Od tego jest! W relacji z międzynarodowymi koncernami, czy grupami przestępczymi (cyberprzestępczość) pojedynczy człowiek jest bez szans. Po to tworzymy instytucję państwa, żeby nie tylko nas broniła, ale też w miarę możliwości zapobiegała nieprawidłowościom.
– Z drugiej strony każdy obywatel musi być odpowiedzialny za państwo, uczciwość wobec państwa musi być rozumiana jako uczciwość wobec współobywateli.
– Szczególną odpowiedzialność należy położyć na procesy o długim horyzoncie czasowym. System ubezpieczenia emerytalnego musi być zaprojektowany tak, aby dawał ludziom poczucie stabilizacji przez całe ich życie. Odpowiedzialność za środowisko wokół nas to dbałość o to, jaki świat zostawimy dla naszych dzieci i wnuków.
Po czwarte: rewolucja wydajności.
Nie będziemy mieszkać w bogatym państwie, w którym dochód jest równo dzielony między ludzi, jeśli nie dokonamy rewolucji wydajności. Dobrobyt bierze się z pracy. Praca jest jedną z najważniejszych kategorii definiujących jakość naszego życia, dlatego musi być dobrze i sprawiedliwie opłacana, wykonywana w godnych warunkach, musi dawać poczucie sensu i stabilności. Dla tworzenia dobrobytu kluczowe są: aktywizacja zawodowa jak największej grupy Polaków, wyeliminowanie z rynku pracy fikcyjnych umów śmieciowych i pracy na czarno. Dla dokonania prawdziwej rewolucji wydajności konieczne są:
– Zmiana relacji pracownik – pracodawca. Bez wyjścia z folwarcznych, feudalnych relacji pracy, nie przeniesiemy się w stronę innowacyjnej gospodarki. Nie ma powodu wprowadzać innowacji, jeśli konkuruje się kosztami płac. Nie ma powodu wprowadzania zdrowych relacji między pracownikiem a pracodawcą, jeśli rynek pracy należy do pracodawcy. Zmiana tych relacji jest konieczna, jej ważnym elementem powinno być odnowienie idei związków zawodowych, które dbają nie o dobro swoich działaczy, ale o dobro pracowników i swojego miejsca pracy.
– O innowacyjności mówią wszyscy, ale mówią powierzchownie. Innowacyjności nie można zadekretować. Stworzenie kultury innowacyjności zaczyna się od edukacji, w której pielęgnuje się kreatywność, krytyczne myślenie, otwartość na nowe doświadczenia, na inność, na ryzyko.
– Największe rezerwy wydajności znajdują się dzisiaj w usługach publicznych. Właściwie w każdej dziedzinie konieczne jest ich przeprojektowanie tak, aby służyły ludziom, a nie stanowiły dodatkową uciążliwość. To państwo powinno wychodzić naprzeciw obywatelowi z usługą publiczną a nie nakładać na niego zobowiązania związane ze skorzystaniem z niej.
– Dokonanie rewolucji wydajności oznacza czerpanie z najlepszych rozwiązań na świecie po to, żeby stworzyć jeszcze lepsze. Jestem przekonana, że możemy tego dokonać.
Po piąte: integracja ze wspólnotą międzynarodową.
Pokolenia Polaków marzyły o integracji z zachodnią Europą, bo w europejskich krajach funkcjonuje jedyny na świecie ustrój, który pozwala na bogacenie się społeczeństwa, z założeniem równomiernego rozkładu dochodów, a jednocześnie rządy prawa i gwarancję praw człowieka (czyli ochronę człowieka przed wynaturzeniami władzy), co więcej: to wszystko bez wojny i napięć. Dzisiaj dla Polaków integracja w ramach UE i NATO to gwarancja bezpieczeństwa i dobrobytu. Dlatego jestem przekonana, że w najlepszym interesie Polski jest pogłębianie integracji, również poprzez przyjęcie waluty euro.
Przedstawione powyżej założenia są z konieczności jedynie zarysem kierunków zmiany. Celowo nie zostały przedstawione resortowo, bo dzisiejsze wyzwania są poważniejsze, niż formułowanie resortowych polityk. Zakładam oczywiście, że będą poddane dyskusji, uzupełnione i przeformułowane. Ale nie można już dłużej czekać na początek tej dyskusji.
Dziś Polacy są podzieleni jak nigdy. Sformułowanie pozytywnego programu na przyszłe dziesięciolecia może na nowo otworzyć zabetonowaną i podzieloną na dwie części scenę polityczną. Dzisiaj władzy totalnej musi przeciwstawić się nie totalna opozycja, lecz opozycja konstruktywna. Musimy otworzyć się na osoby, które dzisiaj deklarują chęć głosowania na PiS. Musimy przekonać ich, że mogą żyć w państwie, które spełnia ich socjalne oczekiwania i proponuje więcej, nie odbierając jednocześnie wolności, nie stosując kontroli na masową skalę, nie tworząc opresji. Odejście od ideologii na rzecz pragmatycznej polityki to szansa na wspólne zbudowanie dobrej przyszłości.